Ja nie umieram, ja wstępuję do życia. św. Teresa z Lisieux

silnik jonowy

aaaaOglądasz wiadomości znalezione dla hasła: silnik jonowyaaaa





Temat: Podróż międzyukładowa


| 0. Czy taki sposób podróży do najbliższej gwiazdy jest realny? Jeśli
tak,
| to kiedy?

| Nie, jesli pytasz o technologie. Fizycznie - jak najbardziej, podroz
| trwalaby rzedu kilku lat (oczywiscie 4, ale <10) w jedna strone.
Najlepiej
| byloby obrocic sie w polowie drogi, wtedy mamy ciagle 1 g.
| Nawiasem mowiac, predkosc maksymalna wychodzi wtedy rzedu 0,98 c.

Jeszcze jeden maly niuans - energia kinetyczna takiego statku
jest rzedu mc^2.

Paliwem praktycznie musi byc antymateria i to w sporej ilosci -
kilkukrotnie przewyzszajac mase koncowa statku..


Ależ skąd - teoretycznie wystarczy zwykły reaktor atomowy + silnik jonowy.

W reakcji rozszepienia uranu otrzymujemy energię 1 MeV/nukleon.
W połączeniu z silnikiem jonowym i teoretyczną 100-procentową sprawnością
otrzymujemy prędkość "gazów wylotowych" równą 10000km/s - po spaleniu połowy
swojej masy taki statek zwiększałby swoją prędkość o 14000km/s. Zakładając,
że paliwo (uran) stanowiłby w momencie startu 99% masy startowej pozoliłoby
to rozpędzić statek do 0 do 1/3 prędkości światła (albo rozpędzić od 0 do
1/6c i później wyhamować od 1/6c do 0).
Problem leży gdzie indziej - silnik takiego nawet niewielkiego statku
musiałby "spalać" kilkadziesiąt kilogramów uranu w ciągu każdej SEKUNDY
swojej pracy. Spalenie kilkudziesięciu kilogramów uranu generuje zaś energię
podobną do tej jaka powstała w czasie wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie.
Po prostu ciepło wydzielające się w takim rekatorze o takiej mocy (nieważne
czy uranowymy, termojądrowym czy reaktorze antymaterii), natychmiast
stopiłoby cały statek.

Konkluzje są zaś takie (zakładając, że statek będzie rozmiarów
porównywalnych ze współczesnymi rakietami)
1. Aby otrzymać ilość ciepła dającą jakąś szansę odprowadzenia poza statek
można spalać najwyżej 1 gram uranu na sekundę (lub 1/5 grama paliwa
termojądrowego lub 1/1000 grama antymaterii)
2. Aby spalając 1 gram uranu na sekundę osiągać sensowne przyspieszenia
trzeba wyrzucać więcej materii z mniejszą (niż te 10000 km/s) prędkością.
3. W związku z powyższym zastosowanie wydajniejszego paliwa niż uran i tak w
zasadzie nic nie da
4. W związku z powyższymi pojawia się konieczność, aby co najmniej 99% masy
startowej była paliwem + masą przeznaczoną do tworzenia odrzutu
5. Gdyby statek nie musiał używać własnego silnika do rozpędzania się (tj.
zostałby rozpędzony światłem lasera emitowanym z Ziemi) a jedynie używałby
go do wyhamowania, to mógłby zostać rozpędzony do 2-krotnie większej
prędkości.


no chyba ze .. hm, druty zasilajace rozwiniemy :-)


Albo oświtlimy laserem - tyle że nawet wtedy wyhamować i tak będzie musiał o
własnych siłach.

I na koniec dygresja:
Teoretycznie wyhamować "o własnych siłach" musiałby tylko "pionierski" lot
na pozasłoneczną planetę.
Potem możnaby na takiej planecie wybudować drugi laser i kolejne loty
mogłyby już latać bez paliwa - jeden z tych dwóch laserów by rozpędzał a
drugi hamował.

Zobacz resztę odpowiedzi





Temat: Silnik jonowy.

Andrzej Kaczmarek wrote:

Amerykanie skonstruowali silnik jonowy. Jeżeli ktoś zna
literaturę na ten temat lub zna adresy stron WWW
z ciekawostkami na ten temat to proszę o pomoc.


Pierwszy "duzy" silnik jonowy poleci (czy juz polecial?)
na stacji Deep Space 1.
Silnik jonowy napedzany energia elektryczna z ogniw slonecznych
wyrzuca strumien jonow ksenonu. Szczegoly:
  http://nmp2.jpl.nasa.gov/ds1/

Mniejsze silniczki jonowe byly juz uzywane na niektorych satelitach
Ziemi do stabilizacji lub zmiany orbity.

Silnik jonowy (przynajmniej dotychczasowe konstrukcje) jest
slaby w tym sensie, ze ma maly ciag (sile odrzutu), dlatego
nie nadaje sie np. do startu z Ziemi i nie pozwala uzyskac
duzych przyspieszen (tzn. duzych predkosci w krotkim czasie),
zwlaszcza dla ciezszych statkow. Natomiast od aktualnych rakiet
chemicznych jest lepszy w tym sensie, ze wyrzuca mase odrzutowa
ze znacznie wieksza predkoscia i moze to robic przez znacznie
dluzszy okres czasu. Pozwala w ten sposob osiagnac znacznie
wieksze predkosci statku, ale potrzebuje na to dlugiego czasu,
stad nadaje sie do podrozy raczej dlugodystansowych.
No i do napedu (rozpedzania masy odrzutowej) uzywa energii
elektrycznej, wiec moze byc zasilany np. wlasnie z ogniw slonecznych.

Wydlubalem troche danych na temat tego silnika,
rozproszonych po wielu stronach podanej powyzej witryny:

Wymiary: walec 40cm wys., 40 cm srednicy.
Wyglada jak spory okragly kineskop, tylko zamiast ekranu
ma okragle sitko z molibdenu o srednicy 30 cm.
Masa silnika - nie podana;
masa calego statku - 475 kg;
masa masy odrzutowej (ksenonu) - 75 kg.

Zuzywa "na pelny gaz" 2.5 kW pradu z baterii slonecznych,
z czego 2.3 kW idzie na uzyteczny odrzut silnika.
Maksymalny ciag: 92 mN (niecaly 1 daG...);
minimalny ciag: 20 mN (ok. 2G), przy mocy 500 W.
Przyspieszanie jonow elektrostatyczne (pod napieciem 1280 V),
sterowane polem magnetycznym, do szybkosci wylotu ok. 28 km/s.
Jonizacja ksenonu strumieniem elektronow z katody zarowej
(no calkiem jak w kineskopie...).
Druga taka katoda umieszczona z boku silnika strzela
elektronami w strumien wylatujacych jonow, zeby je zobojetnic
(inaczej statek zaczalby sie ladowac ujemnie i byl hamowany
przyciaganiem dodatniego ladunku chmury wyrzucanych jonow...).

W ciagu calej swej pracy, zuzywajac te 75 kg ksenonu,
silnik przyspieszy statek o ok. 3.6 km/s.

-- Zenon Kulpa

* * *  URANOS: Klub Kosmicznej Ekspansji Cywilizacji  * * *
http://www.uranos.eu.org/              ura@uranos.eu.org
Cywilizacje albo wychodza w kosmos, albo gina  [Carl Sagan]

Zobacz resztę odpowiedzi





Temat: Mars
[ciach]
: Niestety napęd nie wygląda jeszcze jak w "Gwiezdnych Wojnach",
: gdzie włącza się silnik odrzutowy i nie wyłączając go
: szybciutko leci do celu. Są podejmowane pewne próby
: z silnikami jonowymi, ale przy podróży na Marsa chyba się
: nie przydadzą.
:
: Piotr
:
CZe!!!1
Poczulem sie z lekka urazony, ale tlumacze to sobie dobnymi brakami wiedzy
mojego przzedmowcy, czyli krotko mowiac co mi sie nie podoba w zacytowaanej
powyzej wiadomosci:)
W "Gwiezdnych Wojnach" jest caly system "podrozy" popularnie we wszelkiej
literaturze jest zwane nadprzestrzenia.
Wchopdzac w szczegoly wygleda to tak:
Statek startuje z planety wpierw przy pomocy silnikow repulsorowych
(antygrawitacyjnych:), pozniej zaczyna uzywac tradycyjnych silnikow
odrzutowych (stad powiekszone dysze wylotowe w "Milenium Falcon", ktore
pozwalaly mu calkiem niezle walczyc w atmosferze jakiej kolwiek planety), a
gdy juz wyrwie sie z polapki grawitacyjnej planety zaczyna dzialac glowny
komputer nawigacyjny, ktory oblicza optymalne miajsce i kat wejscia w
nadprzestrzen. Wyniki tych obliczen moga byc przeslane do innego statku, co
mialo miejsce np. podczas ucieczki Chewiego i Hana z Kessel, kiedy to trase
w nadprzestrzeni wyliczyl im "Pogromca Slonc", ale wracajac do tematu.
Obliczenia takie sa niezbedne z dwoch wzgledow: po pierwsze: wyobrascie
sobie ze wylatujecie z nadprzestrzeni w srodku jakiejs gwiazdy:) no
opalilbyscie sie na braz :), czyli musimy trafic w okreslony "pusty" punkt
zwyklej przestrzeni (w "Babilonie V" to byly takie ladne bramy:), a po
drugie trasa lotu musi omijac wszekie "grawitacyjne studnie", bo one sa w
stanie wyciagnac "na sile" statek z nadprzesttrzeni (moze to byc bardzo
bolesne, tymbardziej ze Imperium przerabialo czesc ze swych gwiezdnych
niszczycieli na specjalne generatory grawitacji, ktorym nawet Luke Skywalker
nie zaradzil) No i kiedy juz wejdziemy do nadprzwestrzeni (czyzby rownolegly
wymiar?) zaczyna dzialac silnik do lotow nadprzestrzennych (w "Mrocznym
Widmie" mielismy okazje widzidzec taki zepsuty na "Nubianie" Ksiezniczki
Amidali), przy czym trzeba zaznaczyc ze byly one roznej "mocy", bo
"Millenium Falcon" w nadptrzestrzeni byl conajmniej 1,5 raza szybszy od
Imperialnich TIE'ow). Sam moment wchodzenia i wychodzenia z nadprestrzni
jest dosyc widowiskowy (choc i tak w jednym z odcinkow "Gwiezdnych Wrot"
wygladal duzo lepiej).
No to by bylo na tyle o tych "silnikac odrzutowych":)
A co do silnikow jonowych, to sprawdzaja sie one przy statkach o malej masie
i duzej odleglosci do pokonania (czyt. sondy kosmiczne:) Dzieje sie tak
poniewaz silnik jonowy daje slaba, ale CIAGLA sile napedowa (prepraszam, ale
zgobilem artykol z konkretniejszymi danym, byl w jednym ze starszych numerow
"Wiedzy i Zycia", moze ktos ma ten numer?), krotko mowiac zaraz po wejsciu
na orbite wlacza sie taki silniczek, a on z mozolem, powoli zaczyna
rozpedzac nasz stateczek, az do predkosci wyrzucanych przez siebie jonow,
ale trwa to dozyc dlugo:(, czyli w lotach na Marsa raczej sie nie przyda:(.
Obilo mi sie o uszy, ze na "Cassini" jest cos takiego zamontowane, moze ktos
ma bardziej szczegolowe dane?
No troszke sie tego narobilo:)
Przepraszam niezainteresowanych, ale musialem zajac glos w tej sprawie!
Tym ktorzy przebrneli i zrozumieli to, co napisalem powyzej GRATULUJE!



Wiher, WiWi, Wektor, znany takze jako: wi@poland.com
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Szanse powodzenia
Użytkownik "Stanislaw Sidor" <nospam_@qq.elcompzu.com.plnapisał w
wiadomości

Spojrz na to tak, ze rzeczywista sonda kosmiczna nie posiada na pokladzie
anteny pokroju 'z Arecibo' :-) a przymiarki robiono glownie dla koncepcji
laserowej, ktora rokuje ciut wieksze nadzieje niz lacznosc radiowa.


Ale chyba nie ma przeszkod zeby zrobic rozwijalna antene tej wielkosci
(pomijajac to, ze nieco wzrasta wtedy prawdopodobienstwo utraty sondy na
skutek kolizji z drobinami pylu).


Tak bedzie, jesli bedziemy mieli sporo mocy do wdmuchniecia w ta antene.
Inaczej to trzeba bedzie trzymac mocno skolimowane wiazki, jak sie tylko
da.


Kolimacje i tak trzeba bedzie chyba trzymac jak-tylko-sie-da, ale wydaje mi
sie ze wlasnie i tak za-slabo-sie-da.


Na 'zadek' Ksiezyca z tym ! :)


No, a co najmniej na orite wokolsloneczna.


Nikt tego w praktyce jeszcze nie zastosowal(dla lacznosci chocby po US na
poczatek). Dlatego.
Nie ma to jak dobry przyklad z zycia wziety :)


Ano wlasnie! Przeciez gadaja o tym i gadaja, a nawet nie sprobowali :).


Mozna zakladac, ze Ziemia przypadkiem znajdzie sie w tej rozkolimowanej
wiazce
skierowanej do gwiazdki 'za nami', ale to czysta wiara, niemalze zabobon i
nie
przystoi na to liczyc powaznym naukowcom.


Chyba jest jeszcze gorzej. Nawet jak sie przez chwile znajdzie to co to da.
Nie da sie tego odroznic od lokalnego zaklocenia bez jednoczesnych
obserwacji z innego punktu. Mielismy tego rodzaju przypadek z Wow!. Pomijam
juz fakt, ze nawet dokladnie wspolrzednych nie mozna okreslic przy
pojedynczym pomiarze w tamtej technologii, ale nic nie mozna o naturze tej
emisji powiedziec. Kolejne nasluchy tego obszaru (duzo ich bylo) nic nie
daly, wiec wszystko wskazuje, ze to byl jakis artefakt na odbiorniku. Ale
nie na 100%. No i nie wiadomo, czy warto dalej sprawdzac, czy nie.
Losowanie. Wartosc obserwacji w zasadzie zerowa.


Szacunki robiono dla aktualnej infrastruktury Deep Space Network oraz sond
klasy Cassini oraz nieco podrasowano wyniki biorac pod uwage postep w
elektronice i telekomunikacji, przy zalozeniu jakiejs tam minimalnej
predkosci
transmisji i stopy bledow.


A to spokojnie. Anteny DSN nijak sie maja do Arecibo :).


Podstawowym problemem jest sensownosc wysylania sond pozaukladowych przy
aktualnym stanie techniki napedu i telekomunikacji. Jaki bedziemy miec
_przewidywalny_ pozytek ze skapych danych o przestrzeni miedzygwiezdnej,
ktore
przyjda za 100-200 lat ?


A wiesz moze jak obecnie wyglada czas dolotu do Proximy z punktu widzenia
technologii. Abstrahuje od problemow z masa paliwa itp. Wykorzystujemy
potencjal grawitacyjny od Jowisza + chyba silnik jonowy, ktory rozpedza nas
dalej. Jaki to by wyszedl rzad czasu, szacowal ktos ?


| Mam przeczucie, ze technologia nie bedzie tu decydujaca bariera. ;-)

A co bedzie ? :)


Wydaje mi sie, ze w najblizszym czasie rozwoj cywilizacji bedzie bazowal
bardziej na roznego rodzaju 'biotechnologiach' niz na eksploracji kosmosu
czy tez jakichs rewolucjach scisle technologicznych. Obawiam sie wiec po
prostu braku zainteresowania w podejmowaniu dzialan typu wysylanie sondy
miedzygwiezdnej i rozwoj technologii majacy umozliwic utrzymanie z nia
kontaktu. Obym sie mylil. Ale ja widze zapowiedz tego na gieldach. Tak jak
bylo ze spolkami 'internetowymi' pare lat temu. :)

Marek

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Szanse powodzenia
On the news MarekZ <mar@bydgoska.krakow.plwrote:


Użytkownik "Stanislaw Sidor" <nospam_@qq.elcompzu.com.plnapisał w
wiadomości

| Spojrz na to tak, ze rzeczywista sonda kosmiczna nie posiada na pokladzie
| anteny pokroju 'z Arecibo' :-) a przymiarki robiono glownie dla koncepcji
| laserowej, ktora rokuje ciut wieksze nadzieje niz lacznosc radiowa.

Ale chyba nie ma przeszkod zeby zrobic rozwijalna antene tej wielkosci
(pomijajac to, ze nieco wzrasta wtedy prawdopodobienstwo utraty sondy na
skutek kolizji z drobinami pylu).


Nie, nie ma przeszkod zrobic i antene o prawie dowolnej srednicy, tylko, ze im
wieksza, tym trudniej ja manewrowac i coraz bardziej podatna jest ona na
deformacje oraz przedsiewziecie zaczyna kosztowac tyle, co zalogowa wyprawa na
Marsa.
Z pewnoscia istnieje jakies optimum przy danej technologii i budzecie, ale
nadal jest watpliwa przydatnosc takiej sondy do badania przestrzeni
miedzygwiezdnej, jak jej lot liczyc sie bedzie w dziesiatkach tysiecy lat do
najblizszej gwiazdki,


| Na 'zadek' Ksiezyca z tym ! :)

No, a co najmniej na orite wokolsloneczna.


Albo na jakis punkt Lagrange'a :)


Chyba jest jeszcze gorzej. Nawet jak sie przez chwile znajdzie to co to da.
Nie da sie tego odroznic od lokalnego zaklocenia bez jednoczesnych
obserwacji z innego punktu. Mielismy tego rodzaju przypadek z Wow!. Pomijam
juz fakt, ze nawet dokladnie wspolrzednych nie mozna okreslic przy
pojedynczym pomiarze w tamtej technologii, ale nic nie mozna o naturze tej
emisji powiedziec. Kolejne nasluchy tego obszaru (duzo ich bylo) nic nie
daly, wiec wszystko wskazuje, ze to byl jakis artefakt na odbiorniku. Ale
nie na 100%. No i nie wiadomo, czy warto dalej sprawdzac, czy nie.
Losowanie. Wartosc obserwacji w zasadzie zerowa.


Tak, to jest problem, bo weryfikacja i powtarzalnosc to podstawa metodologii
nauki.


| Szacunki robiono dla aktualnej infrastruktury Deep Space Network oraz sond
| klasy Cassini oraz nieco podrasowano wyniki biorac pod uwage postep w
| elektronice i telekomunikacji, przy zalozeniu jakiejs tam minimalnej
predkosci
| transmisji i stopy bledow.

A to spokojnie. Anteny DSN nijak sie maja do Arecibo :).


Maja zas te zalete, ze siec DSN posiada kilka anten na calej Ziemi i pracuja
one w klastrze sfazowanym cyfrowo (obliczeniowo). Nie wiem, czy w sumie siec
DSN nie posiada sporo wiekszej mozliwosci niz Arecibo ?


| Podstawowym problemem jest sensownosc wysylania sond pozaukladowych przy
| aktualnym stanie techniki napedu i telekomunikacji. Jaki bedziemy miec
| _przewidywalny_ pozytek ze skapych danych o przestrzeni miedzygwiezdnej,
| ktoreprzyjda za 100-200 lat ?

A wiesz moze jak obecnie wyglada czas dolotu do Proximy z punktu widzenia
technologii. Abstrahuje od problemow z masa paliwa itp. Wykorzystujemy
potencjal grawitacyjny od Jowisza + chyba silnik jonowy, ktory rozpedza nas
dalej. Jaki to by wyszedl rzad czasu, szacowal ktos ?


"Realny" projekt NASA zakladal wyposazenie sondy w spory reaktor jadrowy do
pedzenia jonowca i osiagniecie predkosci maksymalnej okolo 0.1c.
Szacunkowy czas misji to 80-120 lat, ale probowano tak ja skombinowac, aby
wyszlo okolo 40 lat, co by tworcy doczekali jej rezultatow. Nie rozwiazano
jednak z powodzeniem problemu komunikacji za sonda i  wyznaczania jej
dokladnej pozycji, wiec dano sobie siana ...
Oczywiscie nikt sie tym powaznie dzis nie zajmuje, ale od czasu do czasu
jakies prace studialne robi sie.


| Mam przeczucie, ze technologia nie bedzie tu decydujaca bariera. ;-)

| A co bedzie ? :)

Wydaje mi sie, ze w najblizszym czasie rozwoj cywilizacji bedzie bazowal
bardziej na roznego rodzaju 'biotechnologiach' niz na eksploracji kosmosu
czy tez jakichs rewolucjach scisle technologicznych.


Mozliwe, ale to ryzykowanie zaglady totalnej gatunku homo Sapiens.


Obawiam sie wiec po
prostu braku zainteresowania w podejmowaniu dzialan typu wysylanie sondy
miedzygwiezdnej i rozwoj technologii majacy umozliwic utrzymanie z nia
kontaktu. Obym sie mylil. Ale ja widze zapowiedz tego na gieldach. Tak jak
bylo ze spolkami 'internetowymi' pare lat temu. :)


Wystarczy eksplorowac z powodzeniem najblizszy nam kosmos, a na podroze
miedzygwiezdne przyjdzie czas, tak jak na regularne loty miedzyatlantyckie :)

(STS)

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: kij w mrowisko - dÂługawe

Zenon Kulpa wrote:

planetb@poczta.onet.pl wrote:

[...]
| a ja jeszcze raz zapytam jaki silnik moznaby przyczepic takiej
| asteroidzie.

No kazdy rakietowy by mozna. Pytanie tylko, co by
mogl zdzialac. Niech ktorys z naszych specow od silnikow
poda mi parametry jakiegos porecznego, duzego
wspolczesnego silnika rakietowego (potrzebny mi bedzie
ciag i zuzycie paliwa na jakas jednostke czasu,
np. na sekunde) to wykonam pare interesujacych obliczen...


Nikt sie nie pofatygowal, wiec musialem ja...
Z nieocenionej Encyclopaedia Astronautica Marka Wade'a
sciagnalem dane silnika SSME od wahadlowca (ma on ich trzy):
Ciag: ok. 2300 kN (ok 230 ton);
Paliwo: ciekly tlen/ciekly wodor;
Zuzycie paliwa: ok 500 kg/s
(wyliczone z czasu pracy i pojemnosci zbiornika).

Z fizyki wiadomo, ze a = F/m = Dv/Dt,
czyli Dt = Dv*m/F, gdzie:
a  - przyspieszenie,
F  - sila przylozona (tu: ciag silnikow);
m   masa rozpedzana;
Dv - zmiana predkosci;
Dt - czas rozpedzania.

Podstawmy zatem:
F = 2.3*10^9 N (hojnie zainstalujmy 1000 silnikow SSME na Fobosie);
m = 10^16 kg (masa Fobosa, w zaokragleniu);
Dv = 6 km/s = 6*10^3 m/s (zmiana predkosci potrzebna
     na zmiane orbity z marsjanskiej na ziemska).
Optymistycznie i dla uproszczenia rachunkow zakladamy,
ze nie skladamy naraz na Fobosie calego potrzebnego paliwa,
tylko dowozimy go tam jakos na biezaco. Dostaniemy:
Dt = 6*10^3 m/s * 10^16 kg / 2.3*10^9 N = 2.6*10^10 s =
   = ok. 830 lat, o ile nie rabnalem sie w rachunkach.
Czyli silniki musialyby pracowac nieprzerwanie przez ponad
osiemset lat, by przesunac Fobosa z orbity marsjanskiej
na ziemska (pomijam tu manewry potrzebne na desatelizacje
i satelizacje - na oko zwieksza one te liczby ok. poltora raza).
Faktycznie operacja musi trwac znacznie dluzej, bo biedak
obraca sie wokol osi, wiec te silniki skierowane by byly
wieksza czesc czasu w niewlasciwa strone. Przyjmujac,
ze dopuszczalny blad kierunku bylby +- 5 stopni, silniki
moglyby dzialac z sensem tylko przez 1/36 czasu,
czyli potrzebny  czas trwania calej operacji wynioslby
ok. 30 000 lat. A ile paliwa by na to trzeba?
P = 2.6*10^10 s * 500 kg * 1000 SSME = 1.3*10^16 kg,
czyli 1.3 masy Fobosa (Hmmm, jak na moja intuicje,
to wyszlo mi troche malo... Aha - no bo paliwo dowozimy,
nie skladujemy na nim, wiec nie musimy go razem
z Fobosem rozpedzac. ZA to pewnie z drugie tyle paliwa bedzie
nam potrzebne na dowozenie paliwa na Fobosa...)...

Podobnego rzedu wielkosci wyjda nam np. dla prob odchylenia
komety/planetoidy z kursu kolizyjnego z Ziemia. Co prawda
Dv bedzie moglo byc znacznie mniejsze (dajmy na to, tylko
100 m/s, czyli 60 razy mniej), optymistycznie tez zalozmy,
ze bedzie to cialo mniej masywne od Fobosa (np. kometa
Halleya jest mniej wiecej dwukrotnie mniejsza i ma gestosc
rowniez dwa razy mniejsza, czyli mase 16 razy mniejsza),
otrzymamy czas potrzebny na odchylenie toru rzedu
30000 / (60 * 16) = 31 lat. A taka kometa od orbity Jowisza
leci w kierunku Ziemi okolo roku. A trzeba tam jeszcze
dowiesc i zainstalowac te 1000 silnikow i paliwo
(ok. 1.3 masy calej komety...).

Silnik jonowy nic tu nie daje - co prawda masa potrzebnej
substancji odrzutowej bylaby znacznie mniejsza, ale czas
trwania operacji znacznie dluzszy, bo maja one relatywnie
bardzo maly ciag. Jedyna nadzieja w silnikach termojadrowych
(nie NTR - te sa tylko kilkakrotnie lepsze od chemicznych -
tylko wykorzystujacych fuzje wodoru w hel) - patrz
"The Hammer of God" Clarke'a.

Jak widac, aktualnie nie mamy technicznych srodkow
na skuteczna obrone przed takim zagrozeniem.

-- Zenon Kulpa

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: kij w mrowisko - dÂługawe


Nikt sie nie pofatygowal, wiec musialem ja...


pieknie dziekujemy.


Z nieocenionej Encyclopaedia Astronautica Marka Wade'a
sciagnalem dane silnika SSME od wahadlowca (ma on ich trzy):
Ciag: ok. 2300 kN (ok 230 ton);
Paliwo: ciekly tlen/ciekly wodor;
Zuzycie paliwa: ok 500 kg/s
(wyliczone z czasu pracy i pojemnosci zbiornika).

Z fizyki wiadomo, ze a = F/m = Dv/Dt,
czyli Dt = Dv*m/F, gdzie:
a  - przyspieszenie,
F  - sila przylozona (tu: ciag silnikow);
m   masa rozpedzana;
Dv - zmiana predkosci;
Dt - czas rozpedzania.

Podstawmy zatem:
F = 2.3*10^9 N (hojnie zainstalujmy 1000 silnikow SSME na Fobosie);
m = 10^16 kg (masa Fobosa, w zaokragleniu);
Dv = 6 km/s = 6*10^3 m/s (zmiana predkosci potrzebna
     na zmiane orbity z marsjanskiej na ziemska).
Optymistycznie i dla uproszczenia rachunkow zakladamy,
ze nie skladamy naraz na Fobosie calego potrzebnego paliwa,
tylko dowozimy go tam jakos na biezaco. Dostaniemy:
Dt = 6*10^3 m/s * 10^16 kg / 2.3*10^9 N = 2.6*10^10 s =
   = ok. 830 lat, o ile nie rabnalem sie w rachunkach.
Czyli silniki musialyby pracowac nieprzerwanie przez ponad
osiemset lat, by przesunac Fobosa z orbity marsjanskiej
na ziemska (pomijam tu manewry potrzebne na desatelizacje
i satelizacje - na oko zwieksza one te liczby ok. poltora raza).


i tu bym polemizowal. przeciez nie chodzi o przepchniecie doslownie
Phobosa od Marsa do Ziemi tylko o wyrwanie go ze studni grawitacyjnej
Marsa przez nadanie mu odpowiedniej predkosci i skierowanie
na orbite wokolsloneczna ktora przecinalaby orbite Ziemi.
potem juz tylko manewr ktory skierowalby go do studni grawitacyjnej
Ziemi. jesli nie tak to sie robi to prosze mnie poprawic.
wiec ponawiam pytanie: ile potrzeba na zmiane mu orbity
z wokolmarsjanskiej na wokolsloneczna?


Faktycznie operacja musi trwac znacznie dluzej, bo biedak
obraca sie wokol osi, wiec te silniki skierowane by byly
wieksza czesc czasu w niewlasciwa strone. Przyjmujac,


a silnik na biegunie albo w miejscu ktore w miare malo zmienia
polozenie?


ze dopuszczalny blad kierunku bylby +- 5 stopni, silniki
moglyby dzialac z sensem tylko przez 1/36 czasu,
czyli potrzebny  czas trwania calej operacji wynioslby
ok. 30 000 lat. A ile paliwa by na to trzeba?
P = 2.6*10^10 s * 500 kg * 1000 SSME = 1.3*10^16 kg,
czyli 1.3 masy Fobosa (Hmmm, jak na moja intuicje,
to wyszlo mi troche malo... Aha - no bo paliwo dowozimy,
nie skladujemy na nim, wiec nie musimy go razem
z Fobosem rozpedzac. ZA to pewnie z drugie tyle paliwa bedzie
nam potrzebne na dowozenie paliwa na Fobosa...)...

Podobnego rzedu wielkosci wyjda nam np. dla prob odchylenia
komety/planetoidy z kursu kolizyjnego z Ziemia. Co prawda
Dv bedzie moglo byc znacznie mniejsze (dajmy na to, tylko
100 m/s, czyli 60 razy mniej), optymistycznie tez zalozmy,
ze bedzie to cialo mniej masywne od Fobosa (np. kometa
Halleya jest mniej wiecej dwukrotnie mniejsza i ma gestosc
rowniez dwa razy mniejsza, czyli mase 16 razy mniejsza),
otrzymamy czas potrzebny na odchylenie toru rzedu
30000 / (60 * 16) = 31 lat. A taka kometa od orbity Jowisza
leci w kierunku Ziemi okolo roku. A trzeba tam jeszcze
dowiesc i zainstalowac te 1000 silnikow i paliwo
(ok. 1.3 masy calej komety...).

Silnik jonowy nic tu nie daje - co prawda masa potrzebnej
substancji odrzutowej bylaby znacznie mniejsza, ale czas
trwania operacji znacznie dluzszy, bo maja one relatywnie
bardzo maly ciag. Jedyna nadzieja w silnikach termojadrowych


a jakis BARDZO potezny silnik jonowy? albo miliony malutkich?


(nie NTR - te sa tylko kilkakrotnie lepsze od chemicznych -
tylko wykorzystujacych fuzje wodoru w hel) - patrz
"The Hammer of God" Clarke'a.

Jak widac, aktualnie nie mamy technicznych srodkow
na skuteczna obrone przed takim zagrozeniem.


aaaaaaa! w takim razie gadka: "jak przyleci to jej nie rozwalimy
bo byloby jeszcze gorzej, ale odpowiednio wczesnie troszke
zmienimy jej orbite to nas ominie" z Discovery jrest na nic
bo i tak by sie nie dalo :(
Pozdrawiam

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: kij w mrowisko - dÂługawe

J.F. wrote:

On Thu, 27 Sep 2001 19:46:40 +0200, Zenon Kulpa wrote:
| sciagnalem dane silnika SSME od wahadlowca (ma on ich trzy):
| Ciag: ok. 2300 kN (ok 230 ton);
| Paliwo: ciekly tlen/ciekly wodor;
| Zuzycie paliwa: ok 500 kg/s

P.S. predkosc gazow - ok 4.5km/s

| [...] A ile paliwa by na to trzeba?
| P = 2.6*10^10 s * 500 kg * 1000 SSME = 1.3*10^16 kg,
| czyli 1.3 masy Fobosa (Hmmm, jak na moja intuicje,
| to wyszlo mi troche malo...

Wyszlo mniej wiecej w sam raz - jesli chcemy zmienic predkosc o
6km/s odrzucajac mase z predkoscia 4.5km/s to trzeba tych
~1.3 masy Fobosa


Trzeba by dokladnie policzyc stosunek mas z Ciolkowskiego.
Na oko wydaje mi sie, ze wyjdzie znacznie wiecej - stosunek
mas rosnie wykladniczo, nie proporcjonalnie, w stosunku
do stosunku predkosci. Ale poki co nie chce mi sie liczyc,
dosc sie naliczylem, niech sie inni troche pomecza... ;-)


| Aha - no bo paliwo dowozimy, nie skladujemy na nim,
| wiec nie musimy go razem z Fobosem rozpedzac.

Ale jak dowieziemy z dobrej strony to sam ped ladujacego paliwa
przyspieszy na Fobosa odpowiednio - czyli trzeba dwa razy mniej.


Ee tam, laduje sie z predkoscia wzgledna bliska zeru
(nie bedzie Pan chyba tych tankow z paliwem zrzucal
z predkoscia kilometrow na sekunde...), wiec zadnej wymiany
pedu nie bedzie.


Po czym sie okaze ze byc moze silniki nie sa potrzebne - wystarczy
tylko podprowadzic paliwo po ciasnej hiperbolicznej orbicie, i jak
zawroci to zmieni nam ped ksiezyca.


No, jest to jakis pomysl. Znow, trzeba by wyliczyc,
na jaki wariant wiecej paliwa wyjdzie...


| ZA to pewnie z drugie tyle paliwa bedzie
| nam potrzebne na dowozenie paliwa na Fobosa...)...

Z 10 razy tyle. A w ogole - mamy na Ziemii tyle wody zeby paliwo
wyszlo ? Eee, mamy 10^16 kg -10^13 m^3 -10^4 km^3 ..
to tylko 100x100x1km, jakies male morze albo troche lodu z Antarktydy
:-)


Lepiej produkowac na i dowozic z jakiejs porecznej,
bogatej w lod planetoidy...


| Podobnego rzedu wielkosci wyjda nam np. dla prob odchylenia
| komety/planetoidy z kursu kolizyjnego z Ziemia. Co prawda
| Dv bedzie moglo byc znacznie mniejsze (dajmy na to, tylko
| 100 m/s, czyli 60 razy mniej), optymistycznie tez zalozmy,

100m/s -8.6 tys km/ dobe, co wystarczy zeby planetoida w Ziemie
nie trafila. Mysle ze i 10m/s by starczylo gdyby miec miesiac
czasu do dyspozycji ..


No moze.


| Silnik jonowy nic tu nie daje [...] Jedyna nadzieja
| w silnikach termojadrowych
| Jak widac, aktualnie nie mamy technicznych srodkow
| na skuteczna obrone przed takim zagrozeniem.

A czemu nie bombie wodorowej ? Lecimy, wiercimy,
rozsadzamy od srodka, odlamki omijaja Ziemie,
albo spalaja sie w atmosferze bo male ..


Pisalem o tym oddzielnie. Poza tym, tak sie nie oplaca -
zeby rozbic planetoide na dwie czesci i rozpedzic je
na boki tak, by polowki ominely Ziemie, trzeba
tej samej zmiany pedu ciala co na to, zeby odepchnac calosc
w bok o tyle samo, a dochodzi jeszcze energia potrzebna
na rozspojenie skaly...


Co do przesuwania fobosa - O ile trzeba by zmienic predkosc jakiejs
komety, zeby ta po 30 latach przeleciala blisko niego i nadala mu
dodatkowy ped ?


Och, skomplikowany rachunek. Zalezy od mas, odleglosci
spotkania, itepe. Poza tym trudno zapewnic potrzebna dokladnosc -
perturbacje od planet i innych cial po drodze moga znacznie
zmienic obliczona orbite przez te 30 lat, nie wszystkie
da sie dostatecznie dokladnie uwzglednic.

-- Zenon Kulpa

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Projektujemy satelite!


Tako rzecze Piotr Marasz:
| Kiedys wpadlem na pomysl (nie tylko taki...), aby wyniesc rakiete na
balonie
| wypelnionym helem/wodoren i odpalenie silnikow gdy balon osiagnie
wysokosc
| krytyczna.
| Jak kazdy wie przyciaganie grawitacyjne maleje wraz z odlegloscia
| (wysokoscia - wynika to z wzoru na sile ciazenia powszechnego Newtona),
wiec
| w ten spodob zaoszczedzilibymy wiele paliwa.

Akurat na tym to nie... Siła grawitacji będzie praktycznie taka
sama - jakie ma znaczenie te kilkanaście km przy promieniu Ziemi
ponad 6000 km? Ale wyniosłoby się ponad najgęstszą część atmosfery.
Tylko to chyba nieopłacalne...


Praktycznie nie znaczy taka sama. Sila powinna malec z kwadratem odleglosci.
Tylko zaraz, mysle sobie ze to bardziej pasuje do pola magnetycznego i
generowanej przez nie sily przyciagania. Ucza nas w negacji w szkolach.
Napewno widzial Pan moja symylacje ukladu planetarnego. Zastanawiam sie jak
by to wygladalo w negatywie, to jest stosunkowo proste.


| Jednak to nie jest zbyt
| bezpieczne, poniewaz balon bylby latwopalny

Niekoniecznie, napełniony helem nie byłby.


Tak napewno. Zauwalylem ze przez pory w tworzywie sztucznym uzywanym do
produkcji workow przezroczystych wycieka stosunkow szybko wodor. Jak kazdy
wie ten gaz w naszych warunkach ziemski jest latwopalny. Wracajac do helu to
mozna stwierdzic ze on moze byc jeszcze slabiej utrzymywany przez zwykla
folie z tworzywa sztucznym, ale to tylko teza. Czyzby amerykanska katastrofa
w Roswell to byly proby podobnej do opisanej przezemnie technologii, tylko z
zastosowaniem folii aluminiowej???


| Prawde mowiac to by mozna zrezygnowac z silnika odrzutowego i uzyc
silnika
| jonowego/elektronowego w kombinacji z wyzej opisanym balonem    

Amatorski, niskobudżetowy silnik jonowy? :)
| Nie polecalbym "darmowego" Linuksa...
Bo?


Mam zle skojarzenia z nim. Koncze dyskusje na ten temat. Unikam Pingwinow.


| Z niektorych zrodel mozna dowiedziec sie ze najnowsze procesory nie
| wytrzymuja promieniowania na orbicie i ulegaja awarii. Bardziej
wytrzymale
| sa mniej zminiaturyzowane np. 286 lub 386. Nasa niedawno skupowala duze
| partie starych procesorow. Nie trzeba zgadywac dlaczego.

Owszem, by wytrzymywały _naprawdę_ trudne warunki. Nasz satelita
będzie[*] chroniony przez ziemskie pole magnetyczne i wysłany
w czasie niskiej aktywności Słońca - w porównaniu z tym, co musi
wytrzymać np. sonda międzyplanetarna, to są warunki komfortowe :)


Musicie znalezc metal najbardziej wytrzymaly w warunkach ziemskiej
atmosfery. Tam moga byc inne rodzaje pormieniowania niz na dole. Fe.


Zresztą, to nie problem kupić komputer typu PC/104 lub podobnego
z procesorem 386. Na pewno mniejszy, niż kupić takowy z najnowszym
Athlonem :)


AMD tanieje :) Fabryka jest niedaleko...

Watpie, w sklepie go nie znajdzie sie, moze gdzies u jakiegos maniaka
bedzie? Ale czy on sprzeda, skoro nie wykorzystal szansy sprzedania? W
kazdym razie ja takiego nie posiadam.


[*] Pozwolę sobie napisać w taki sposób, bez trybu przypuszczającego :)

--
Igor Wawrzyniak    | PGP public key: https://crypto.eu.org/key.asc
    "Niech żyje fizyka fałd czterowymiarowej,
     zakrzywionej przestrzeni nieeuklidesowej"


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Celowość lotów w kosmos.
On Tue, 4 Nov 2003 22:24:06 +0100, Stanislaw Sidor


<sts_nos@uranos.eu.orgwrote:
6 sond to ewidentne przypadki misji do planet zewnetrznych (takie byly
projektowane).


a pozostałe 2 poleciały tam przez przypadek ?


No to poszukaj! A skoro cos tworzyl i to cos padlo, to mam do tego takie
zaufanie jak do sprochnialego mostu.


postaram się.
A co się wtyczy wyboru misji, to jest to decyzja polityczno-finansowa, nie
analizuje sie misji pod katem tego czy zawiera błedy czy nie.


Amerykanie rozne rzeczy pisza - zwlaszcza na stronie startowej :)
Trzeba jednak rozumiec, jak te badania zostaly przeprowadzone, poczytac ich
analize naukowa i szacunek bledow. Wtedy mozna dyskutowac.


czy dobrze cię rozumiem - twierdzisz, że na stronach NASA publikuje się
kompletne bzdury, które nie mają odniesienia do rzeczywistości ?


| Na obecnym etapie wiedzy można jednak stwierdzić, ze są
| przesłanki, że ślady wody zaostały zachowane na Księżycu w wiecznie
| zacienionych miejscach kraterów w okolicach biegunów. Patrz strona, której
| adres podałem wyżej.

Niestety NIE. Nic do takich sadow nas nie upowaznia, bo interpretacji
detekcji sladowych ilosci wodoru moze byc kilka - jak nie wiecej.


ale może być też taka, że znalezione slady są śladami wody. Więc dlaczego ta
wersja akurat NIE ?


Zartujesz? A jakie to grupy? "My ze szwagrem"? :))


Te, które projektują kolejne eksperymenty i misje, np:  w NASA, na
uniwersytetach.


Prawo nie zabrania badania cial niebieskich, wiec dorobi sie teorie, ze sa
to prace geologiczne i odesle sie reszte na drzewo.


kto niby dorobi ? Ty ze szwagrem ?


Piszemy o stalej i duzej bazie! Pomysl, jakie srodki techniczne trzeba by
przedsiewziac, aby chronic instalacje powierzchniowe przed flarami
slonecznymi! Ksiezyc nie ma pasow Van Allena i pola magnetycznego.
Taki jak ostatni rozblysk sloneczny, podczas misji Apollo doprowadzilby
niechybnie do smierci zalogi znajdujacej sie na powierzchni Ksiezyca
(opisywali to przy okazji wyprawy 16 czy 17 bo Sloneczka troche niespokojne
bylo).


Podejrzewam, ze ani ty ani ja nie jesteśmy w stanie podać kosztorysu obydwu
projektów (kopanie w dół i stawianie na powierzchni). Zauważ, że żadna misja
księzycowa (te z lat 90-tych przynajmniej) nie zakładały kopania w dół. I
wyciagnij wnioski.


A czy wiesz co to pluton Pu238? Wiesz jakie ma wlasnosci tlenek plutonu (bo
taki jest stosowany)?
Tylko "krzykacze" tego sie obawiaja, ale nie wiedza, o co w tym chodzi
dokladnie.


gdyby to ode mnie zależało, pluton nadal byłby najpopularniejszym paliwem.
Niestety, tak sie jakos składa, że nie mam takiego przebicia jak grupy
ekologów.


Czys ty Misu chory, czy jaja sobie robisz?!
Akumulator nie zakumuluje wiecej energii, niz mu sie dostarczy, a dostarczy
sie albo ze Slonca, albo z reaktora jadrowego! Innych wydajnych zrodel dla
pojazdku kosmicznego poki co brak.


wiesz co, pierwszy silnik jonowy który poleciał, był na sondzie DeepSpace-1
(o ile mnie pamięć nie myli). Nic prostszego, jak znaleźć stronę misji
(tu google twoim przyjacielem), i poczytac o tym, jak amerykanie rozwiązali
problem małego promieniowania słonecznego za Jowiszem (hint: wydajność).  

Żeby nie było nieporozumień, NIE twierdzę, ze DS-1 zawierał akumulatory
przechowujące energię zdobytą bliżej Słońca i wykorzystujące ją dalej ;-)


Niestety, ale wiedza zaslyszana to czesto plotki albo gluchy telefon.


ale często też rozmowy z ludźmi, którzy coś wiedzą.


Trzeba miec wlasne zdanie lub surowe dane pod reka.


albo polegać na opinii ekspertów :-)

Proponuję EOT.

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Celowość lotów w kosmos.
On Wed, 5 Nov 2003 23:39:26 +0100, Stanislaw Sidor <sts_nos@uranos.eu.org
wrote:


Nie raczysz nawet dobrze przeczytac, co ktos napisal!
Sonda Ulysses nie miala celu w postaci planety zewnetrznej! Kapujesz? Czy moze
duzymi literami trzeba pisac?
A BTW ma to jakies znaczenie, czy 6 czy 8? I tak sporo mniej niz na Marsa


no, przy konkretnych liczbach to ty sie upierales.


Taaaak, J.F. Kennedy byl wybitnym czlowiekiem w aspekcie badan kosmicznych :))


nie mowilem o USA lat 60-tych tylko o ESA lat 90-tych


Podaj CYTAT, gdzie napisalem, ze "odkrycie wody to bzdury"!


Napisałeś, że Amrykanie piszą różne rzeczy na stronie startowej, w
odpowiedzi na moje stwierdzenie, że potwierdzają obecność wody.
Potraktowałem to jako eufemizm stwierdzenia, że w/g ciebie piszą bzdury o
wodzie.


| Bo nie ma poki co jasnego modelu tlumaczacego skad ta "woda" i jak sie
| utrzymuje oraz przykladow z innych cial US.

| Masz krótka pamięć czy nie czytasz uważnie ?

Mam dobra pamiec! Nigdzie w US na zadnej planecie typu ziemskiego (poza
Ziemia) wody (znaczacych jej zasobow) nie odkryto ponad wszelka watpliwosc.


ale hipotezy stawia sie od dość dawna. a kiedy hipoteze umacnia odkrycie
dokonane przez sondę, to z całą pewnością powinniśmy potraktować ją poważnie
(hipotezę oczywiście :-).


Jesli przyjac, ze Ksiezyc powstal w wyniku kolizji Ziemi z inna planeta (na
dzis dominujaca hipoteza), to woda nie miala kiedy na nim sie uzbierac - ta z
komet.


Myslisz, że 3 mld lat to zbyt mało ??? Przecież to jakieś 66 % czasu całego
Układu Słonecznego.


Ponadto lod sublimuje w kosmosie, wiec im starszy jego poklad, tym mniejsze
prawdopodobienstwo, ze dotrwal do naszych czasow.


aby lód sublimował potrezbne jest promieniowanie słoneczne. A ja wyraźnie
pisałem o permanentnie zacienionych obszarach kraterów.


Wlasnie jest na odwrot! W USA ruszyl program Prometeus - czyli energetyki
nuklearnej dla kosmosu :)


oby udało się do niego przekonać ekologów :-)


Ty chyba nic z tego nie rozumiesz!!!!


chyba jednak tak źle nie jest :-)


W tekscie wypisuja o zaletach NAPEDU JONOWEGO (silnika jonowego) a nie sondy
opartej o koncepcje DeepSpace-1!!!
Naped jonowy jak najbardziej nadaje sie do podrozowania nawet poza orbite
Plutona, ale do licha - silnik jonowy trzeba czyms ZASILAC - zasilac pradem
elektrycznym!


Napęd jonowy ma tę wspaniałą cechę, że pozwala uzyskiwać stałe
przyspieszenie. Oznacza to, że prędkośc jednostajnie rośnie. Zakładając, że
ta jednostajność jest tylko teoretyczna (wszak sonda oddala się od Słońca wa
więc wydajnośc silnika spada, przyaspieszeni spada, prędkość coraz wolniej
rośnie) to i tak pozawala osiagnąć sensowną prędkość, większą niż uzyskiwana
z tradycyjnych silników, w okolicach Jowisza. Zakładąc teraz że gdzieś w
okolicach Saturna czy dalej ogniwo nie bedzie w stanie produkowac juz pradu,
to i tak mamy lecaca już ze stala predkoscia sondę po zakładanej orbicie.
Jak widać, potrzebne jesczze będą silniki korekcyjne zasilane innym paliwem,
nie mniej wysyłanie takich sond poza Jowisza ma sens - chociażby ze wzgledu
na wydanośc silnika, uzyskiwanie wiekszych predkosci po dlugim okresie czasu
i zapewne tez mniejsza mase silnika.

Jak widać wbrew temu co piszesz, da sie tego uzywac do latania w okolice
Plutona.

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Badania Marsa -co nowego?
Pan Stanislaw Sidor napisal:


On the news Borys Dąbrowski <bor@zeus.polsl.gliwice.plwrote:

| Spoko, takich szkolnych bledow to ja raczej nie popelniam. Jak Ci sie
| wydaje, dlaczego pisalem o wynoszeniu Sojuza przy pomocy rakiety
| Proton (udzwig na LEO 20 ton), jezeli wystarczy do tego R-7 (udzwig
| ok. 8 ton)? Sojuz wazy niecale 7 ton, w wersji Zond (bez kabiny
| rekreacyjnej) ok. 5 ton, dlatego przy pomocy rakiety Proton mozna
| go wyslac na wydluzona orbite ziemska, czy nawet nadac mu
| druga predkosc kosmiczna.

Pewnie, ze mozna. Mozna tez i wyslac go na Marsa, bo energetyka
mniejsza niz na Ksiezyc ;-)
Problemem jest jednak to, ze w przypadku jakiejs awarii niezmiernie
trudno byloby ratowac zaloge na takiej mocno eliptycznej orbicie
prawie_ucieczkowej, a i ewentualny zapas paliwa na awarjny powrot, tez
bylby niebagatelny.


Paliwa na powrot nie trzeba duzo - hamujesz delikatnie w apogeum, w
wyniku czego nowa orbita ma perygeum na nizszym pulapie, w atmosferze.
Pozniej wytracasz predkosc przy pomocy hamowania atmosferycznego.
Dokladnie tak samo schodzi sie z LEO, tyle ze predkosc wejscia w
atmosfere jest mniejsza.


W sumie astronauci czuliby sie mocno niepewnie.


Pamietaj, ze leca na Marsa. Jezeli bedzie to Semi-Direct, to czeka ich
cumowanie na orbicie marsjanskiej. W porownaniu z tym (albo nawet z
wokolksiezycowymi manewrami zespolow Apollo-LM), cumowanie na orbicie
ziemskiej to pestka.


| Robiono takie numery w programie Zond z przelomu lat 60/70,
| o czym pisze tez w odpowiedzi na list Pana Kulpy. Dodatkowy
| czlon pochodzil z ksiezycowej rakiety N-1 i dzialal bez zarzutu.

Manewry te mialy na celu testowanie statku ksiezycowego i czlonow
rozpedowych i byly bezzalogowe.


Pierwotnym celem programu bylo wyslanie czlowieka w lot wokolksiezycowy w
50 rocznice Rewolucji Pazdziernikowej, ale program sie opoznial. Na
poczatku grudnia 1968 roku o malo nie doszlo do wyslania Zonda z
dwuosobowa zaloga, misje odwolano jednak kilka dni przed startem. Pod
koniec grudnia na ksiezycowa orbite wszedl Apollo 8, a ruscy nie chcieli
byc drudzy...


| Krotko piszac, przy pomocy Protona mozna wyslac Sojuza na orbite, na
| ktorej znajduje sie rowniez statek marsjanski, a nastepnie przycumowac
| jak do Mira i przesiasc sie.

Mozna, ale na taki szalony pomysl nikt by nie poszedl ze wzgledow
bezpieczenstwa (mamy na mysli cumowanie na eliptycznej orbicie
parwie_ucieczkowej).


Pomysl nie jest szalony. Statek nie moze uciec w wyniku manewrow
zblizania do modulu wyprawowego, poniewaz odbywalyby sie one w apogeum
(najmniejsze predkosci wzgledne), co z kolei uniemozliwia ucieczke
(wzrost predkosci w apogeum spowodowalby podniesienie sie perygeum i...
spadek maksymalnej predkosci w perygeum - orbita stalaby sie bardziej
kolowa - z kolei obnizenie predkosci w apogeum spowodowaloby obnizenie
perygeum i ladowanie na Ziemii).


| Jezeli siedza na Ziemii, to nie. Zreszta nawet w przypadku
| kilkutygodniowego manewru przyspieszania z ludzmi na pokladzie,
| wielkosc zapasow nie wzrosnie drastycznie - przeciez standardowo
| przygotowane sa na trzyletnia wyprawe.

Jesli to bedzie kilka tygodni to nie, ale jak pare miesiecy ???


Ano nie bedzie, to nie silnik jonowy. Gdyby jednak bylo ;-), to
mielibysmy kolejny argument za doslaniem zalogi po manewrze
przyspieszania.

[...]


| Ale w przeciwienstwie do zalogi, zapasy mozna wyslac w malych
paczkach w wielu rakietach, zamiast w jednej duzej.

I podrazac koszty. Mala rakieta tez kosztuje, a jak pamietasz sam kiedys
wyliczales jakie to zyski beda z zastosowania super-rakiet 100 tonowych
;-)


Oczywiscie, wzrost udziwgu powoduje zmniejszenie kosztow W RAMACH TEJ
SAMEJ TECHNOLOGII, ale my tu rozmawialismy o mozliwosci wykorzystania
nowych RLV do transportu zapasow na Marsa, zamiast technologicznie
starego (i drogiego) Aresa. Krotka masz pamiec, jeszcze pare dni temu
mozliwosc dostarczania zapasow do ISS przy pomocy nowych, malych RLV byla
twoim argumentem za budowa stacji orbitalnej zamiast marsjanskiej bazy!
;-)


| Z rysunkow wynika, ze w gre wchodzi ladownie bezposrednie z
| wykorzystaniem spadochronu (czyli dokladnie jak w Apollo).

Skarjny bezsens i glupota graniczaca z oblakaniem Zubrina.


Dlaczego, boisz sie marsjanskiej zarazy? ;-)

-- Borys Dąbrowski

* * *  URANOS: Klub Kosmicznej Ekspansji Cywilizacji  * * *
http://www.uranos.eu.org/              ura@uranos.eu.org

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: SMART-1 - lot na Ksiezyc trwajacy.....17 miesiecy??


"Zenon Kulpa" <zku@zmit1.ippt.gov.plwrote:
Borys Dabrowski wrote:

| "CYC" <cy@priv2.onet.plwrote:

| Jezusie..... To w drodze na Marsa tego typu sonda przez
| pierwsze trzy lata bedzie sie rozpedzac na orbicie
| wokolziemskiej, nastepne trzy lata leciec na Marsa i
| nastepne trzy lata hamowac, ostatecznie za 12 lat wejdzie
| na orbite Marsa i jesli sie nie zepsuje to.... splonie w
| atmosferze :)).

| Nie jest tak zle - predkosci niezbedne do lotu na Marsa i na
| Ksiezyc sa zblizone, dlatego sonda rozpedzalaby sie tez ok.
| 17 miesiecy, pozniej 6 miesiecy lotu i jestesmy na Marsie.

Nie jest tak dobrze...A co z czasem na wyhamowanie
(a raczej - wyrownanie predkosci orbitalnej) przy Marsie?


Jest lepiej niz myslalem. Moj opis dotyczyl nastepujacej metody -
najpierw pracuje silnik jonowy, ktorego zadanie polega na
przeniesieniu pojazdu z LEO na wydluzona orbite z apogeum za
orbita Ksiezyca (czyli nie po spirali, jak przy wylacznie jonowym
napedzie), nastepnie kopniak z silnika chemicznego w apogeum w
celu przeniesienia na orbite ksiezycowa, pozniej cyrkularyzacja
orbity wokolksiezycowej przy pomocy silnika jonowego (w przypadku
lotu na Marsa "chemiczny kopniak" odbywalby sie w perygeum i
przenosilby statek na trajektorie przejsciowa, dalej juz
normalnie - 6 miesiecy lotu i hamowanie atmosferyczne).
Najprawdopodobniej sonda pozbawiona bedzie silnika chemicznego,
co z kolei oznacza, ze duza czesc tych 17 miesiecy przeznaczona
bedzie na gimnastyke majaca na celu przeniesienie statku z orbity
ziemskiej na ksiezycowa. W przypadku lotu na Marsa taka
gimnastyka jest zbedna, poniewaz Mars ma atmosfere umozliwiajaca
pozbycie sie zbednej predkosci. Jezeli chodzi o lot miedzy
orbitami Ziemi i Marsa - nie ma wiekszych roznic miedzy napedem
chemicznym i jonowym.


Przy ciaglej pracy silnika jonowego o malym ciagu
trzeba by cala droge leciec na ciagu, torem spiralnym
miedzy orbitami Ziemi i Marsa


Nieprawda. Przyspieszenie nadawane pojazdowi przez silnik jonowy
jest nieduze (rzedu 10^-4÷10^-3g), ale wystraczajace, by przy
zmianach orbit okoloslonecznych przypominalo bardziej impulsowa
zmiane predkosci niz zmiane ciagla jak w przypadku orbit
okoloziemskich (nawet przy 10^-4g zmiany predkosci dla
trajektorii Hohmanna zajma ok. 2 miesiace, podczas gdy cala
podroz po "hohmannie" trwa ponad 8 miesiecy; trajektorie
szesciomiesieczne nie odbiegaja bardzo od tego).

[...]


| Rowniez na Marsa statek jonowy mogloby doleciec znacznie
| szybciej niz rakieta chemiczna, ale potrzebne sa do tego
| wydajniejsze zrodla mocy zasilajace silnik, np. lekkie
| baterie sloneczne.

Co do lotu na Marsa, mialbym tu watpliwosci (przynajmniej jesli
idzie o realne obecnie konstrukcje takich silnikow).


Policzmy: przy impulsie 3000s silnik jonowy wytwarza ciag 1N na
kazde 30kW mocy elektrycznej. Do wytworzenia takiej mocy potrzeba
ok. 100m^2 baterii (w poblizu Ziemi). Przy masie baterii 1kg/m^2
mamy 100kg, dodajmy do tego100kg na silnik i ladunek, zeby
przeniesc to na Marsa po hohmannie potrzebne bedzie 100 kg
paliwa. Silnik sondy pracowalby przez ok. 5 tygodni, z czego
jakies 20 dni przypadaloby na wyrwanie sie z grawitacji ziemskiej
(i to byloby jedyne opoznienie w porownaniu z silnikiem
chemicznym) a 15 dni na zmiany zmiany orbit wokolslonecznych (te
manewry nie wprowadzalyby opoznien). Mamy wiec pojazd, ktorego
podroz na Marsa trwa o jakies 20 dni dluzej od rakiety chemicznej
i to przy dzisiejszej technice. Gdyby udzial paliwa w poczatkowej
masie sondy byl wyzszy, lot trwalby krocej niz w przypadku uzycia
silnika chemicznego (sonda osiagnela by wyzsza predkosc, dzieki
czemu nadrobilaby z nawiazka opoznienia powstale podczas ucieczki
z przestrzeni wokolziemskiej). Dla 50% wyszlo mi ok. 15%
skrocenie czasu podrozy (w porownaniu z wariantem poprzednim).
Zastosowanie lzejszych wytwornic energii elektrycznej (np.
pradnicy z silnikiem Stirlinga grzanym przy pomocy zwierciadla,
lub po prostu lzejszych baterii slonecznych) pozwoliloby skrocic
podroz jeszcze bardziej.

-- Borys Dąbrowski

* * *  URANOS: Klub Kosmicznej Ekspansji Cywilizacji  * * *
http://www.uranos.org.pl/              ura@uranos.org.pl

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Astronautyka - wielu pyta: po co?


Ale te silniczki korekcyjne to sie przeceirz nijak
do latania na Marsa nie nadaja, wiec to powyzsze jest
nie na temat, po prostu.


Oj, prawie sie obrazilem ;-) dam przyklady nawet nie wojskowe:
Najnowszy HotBird (czy Astra?) ma jonowy silnik korekcyjny. Zapowiada sie,
ze i inne satelity geostacjonarne wyposazane beda w ta technologie, co
pozwoli im operowac do 20 lat.
Fakt, nie jest to silnik marszowy, ale technologia sie rozwiaja, czyz nie ?

Latwiej pozniej zmajstrowac marszowy silnik jonowy majac doswiadczenia z
10-20 satelitow geostacjonarnych, niz budowac wieczne prototypy w postaci
Deep Space N, gdzie 0<N<3 i N calkowite ;-)


[Nie wpominam tu ruskiej "Energii", bo juz im zdazyla
zardzewiec w magazynach, czego dowodem bylo
utopienie Marsa'96 w Pacyfiku.]


Wspomniec nalezy, to wspaniala konstrukcja, zreszta w duzej mierze
zakupiona juz przez Amerykanow, o rzad lbow przed Saturnem V, na prawde
dobra ...


Jak na razie "trynd" poszedl w kierunku konstruowania
mniejszych i lzejszych sond, a nie lepszych napedow.
Wiec niewiele to obiecuje dla nas.


Ano nie :-(


A z drugiej strony, nieliczne loty zalogowe na orbite
tez specjalnie nie wymagaja nowych napedow,


Wahadlowce koncza sluzbe ok 2006 roku. Jeden z nich juz
przebudowano/zmodernizowano, aby miec czym obslugiwac ISS w tym czasie.
Nowy wahadlowiec poziomego startu i ladowania jest jednak wykonywany dosc
planowo. Jest tam ciekawy pomysl na wielozakresowy silnik (aerostozkowy).
Na Marsa tez sie nadaje.


a w dodatku
nie bardzo wiadomo, po co mamy na te orbite teraz latac?


Myslano i o tym zanim zatwierdzono projekt (Alpha-Freedom-ISS-???).
Wyszlo, ze nie bardzo widomo po co, ale prestiz tego wymaga.
Najpowazniejszym argumentem bylo zas przetestowania technologii i badania
medyczne przed dlugodystansowymi lotami kosmicznymi.
Naukowcy maja tez "chrapke" na centryfuge i jej doskonalenie.


Wlasciwie widze tu tylko turystyke kosmiczna


Pewnie, pasuje jak ulal.


Czyli kolo sie znow zamyka i pokazuje, ze
kolejnym logicznym etapem jest wlasnie Mars,
a nie czekanie, az z silniczkow korekcyjnych
do wojskowych satelitow cudownie narodzi sie
specjalny "naped marsjanski".


Zgodze sie z jednym. Ogromne publiczne fundusze przydziela sie na zasadzie
loteryjki-podlizywanki. Kto milszy i lepiej stoi na dwoch lapkach z
wyciagnietym jezyczkiem, ten ma wieksze sznase na obrywke.
W kolejce zas stoja: biedni murzyni, sprytni biznesmeni, biedota ze
slumsow, dzieci-sieroty, naukowcy, lekarze, studenci, trzeci swiat, armia,
homoseksualisci oraz Bog raczy wiedziec, kto jeszcze.
Mozna wiec sie i ustawic z Mars Direct. Nie ma sprawy i tak "zwyciezcow
nikt nie pyta".


Owszem, wiec moze warto bardziej podyskutowac o tym,
jak je zdobyc/zarobic, niz probowac przekonywac wszystkich,
ze sie poleciec nie da, albo ze nie warto...


Poleciec sie da i WARTO. Zniechecajace sa jednak realia finansowe, wiec
powstaje naturalne pytanie czy wlasnie TERAZ warto ?.


No to szkoda... Nie moglby Pan przewiesic sobie
tej marchewki na inny kij?  ;-))


Jak jeszcze troche podyskutuje to calkiem mozliwe ;-)

(STS)

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Astronautyka - wielu pyta: po co?

Artur Krupinski wrote:

| Korekcyjne silniczki jonowe sa na satelitach juz od
| jakiegos czasu. Ten na Deep Space 1 to wlasnie rezultat
| doswiadczen z nimi. Jest o juz juz wcale porzadny silnik.
| Opisywalem go niedawno, nawet na Marsa pareset kilo
| potrafi zaciagnac, ale trwa to troche przydlugo,
| jak na lot zalogowy. Oszczedny energetycznie, bo
| napedzany z baterii slonecznych. Co jest jednak i wada
| tej konstrukcji, bo ogranicza moc i ciag.
| Wydaje sie, ze podobny silnik dla wypraw zalogowych
| (gdzie wg projektu Zubrina potrzeba cos kolo 40 ton
| na Marsa popchnac) musialby miec swoje wydajne zrodlo
| energii - w tym wypadku musialby to byc reaktor jadrowy.
| Co i dobrze (bo dla bazy marsjanskiej tez by sie bardzo
| przydal), ale znowu - technologia nieznana i niewyprobowana
| (trzeba by wymyslec sprawnieszy system produkcji elektrycznosci
| niz termopary, a ziemski system z turbina parowa jest
| niestety nie do zastosowania w kosmosie).
| Wiec jak juz ciagnac reaktor, to bardziej sie oplaca
| grzac w nim mase odrzutowa, czyli zrobic z niego
| cieplny silnik jadrowy (NERVA). Co Zubrin tez proponuje,
| jako wariant polepszajacy parametry projektu,
| ale uwaza, ze nie da sie tego zrobic na czas
| (glownie zrezta ze wzgledu na bitwy z "zielonymi").

Moze sie myle, ale to jest tak, ze lot na Marsa ma polegac
na starcie na orite Ziemi, uzyskanie impulsu pozwalajacego
na osiagniecie II pr.kosm., a potem juz lot bez napedu.
Czyli start na orbite wykonany technika
dowolna, impuls - przynajmniej dzisiaj - chemiczny,
a potem spokojnie malutki silniczek jonowy.


Rozumiem, ze mowi Pan o sondzie Deep Space 1?
Jesli tak, to sie z grubsza zgadza.


Dlatego pytanie: po co wyprawie na Marsa
masywny silnik jonowy? [Pomijam przydatnosc reaktora w pozniejszych
etapach misji.]


Po co wyprawie zalogowej, rozumiem?
A po to, ze modul mieszkalny z ludzmi i sprzetem
ma wazyc cos kolo 30 ton, o ile pamietam,
a Deep Space nie dobija do pol tony...
Wiec 60 razy wieksza masa do rozpedzenia
(wiec patrz nizej).


Oraz pytanie drugie: czy mnie oczy nie myla? Napisal
Pan, ze lot trwalby zbyt dlugo...?


Owszem. Na silniku jonowym o malym ciagu odejscia
od Ziemi nie da sie zrobic jednym krotkim impulsem -
trajektoria ma wtedy postac dlugiej, rozwijajacej sie
spirali, w rezultacie czego lot na krotsze dystanse trwa dluzej.
Korzysc z tego, ze silnik pracuje cala (czy prawie cala)
droge, kompensujac dlugi czas rozpedzania,
pojawia sie dopiero na dlugich trasach
(im mniejszy ciag silnika, tym na dluzszych).
Stad do zalogowych wypraw marsjanskich wykorzystujacych
naped jonowy potrzebne beda duze silniki
pozwalajace rozpedzic masywny statek dostatecznie szybko -
tylko wtedy da to jakis zysk na lacznym czasie podrozy.
Gdyby zalozyc rozpedzenie do predkosci ucieczki
"imulsowo" metoda "tradycyjna" (chemiczna),
plus maly silniczek jonowy do przespieszenia po drodze,
to dodatkowe przyspieszenie, ktore moglby on dac bedzie
zjedzone przez wieksza mase statku (bo trzeba dodac
silnik jonowy, jego mase odrzutowa,i zrodlo energii).
Korzysc pojawi sie dopiero, gdy ten silnik jonowy
bedzie dostatecznie duzy, by moc na stosunkowo nieduzej
odleglosci Ziemia-Mars dodac dostatecznie duza predkosc.
Nie przeprowadzalem dokladnych obliczen (bo nie za bardzo
potrafie i nie mam pelnych danych), ale na podstawie
dostepnych danych tak by to wygladalo.

-- Zenon Kulpa

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Mamy marne szanse

Pan Zenon Kulpa napisał:

[...]


Dla informacji, impulsy wlasciwe kilku rodzajow silnikow
rakietowych (w sekundach):
[...]
Jonowy (Elektrostatyczny):  3500- 5000 [wada: niski ciag;


Nie jest tak zle. W zasadzie silnik jonowy moze miec bardzo duzy ciag
i impuls wlasciwy (czytalem o projekcie 3-letniej wyprawy jowiszowej z
lat 60-tych dla ktorej zaprojektowano zespol silnikowy o Imax=60000s)
przy niewielkiej masie wlasnej, problemem jest wydajnosc zrodla
energii. Wiekszosc projektantow uparla sie, by do produkcji energii
elektrycznej dla silnika jonowego stosowac reaktory jadrowe, co przy
dzisiejszej wydajnosci tych urzadzen jest bez sensu. Przykladowo:
reaktor o masie 4 ton produkuje ok. 2 MW mocy cieplnej,  z czego mozna
wytworzyc w warunkach kosmicznych (przy pomocy termoelementow) zledwie
100kW elektrycznosci, czyli 25W/kg. To bardzo malo, np. baterie
sloneczne daja (w okolicach Ziemi) wynik do 20x lepszy! Oczywiscie,
wytwarzana moc maleje wraz z oddalaniem sie od Slonca, mozna to jednak
ominac, stosujac dodatkowe zwierciadla skupiajace (masa o dwa rzedy
mniejsza od masy fotoogniw przy tej samej powierzchni). Sprawnosc
baterii slonecznych nie przekracza 30%, a masa wynosi ok. 0.5kg/m2,
dlatego ciekawsza jest inna koncepcja wykorzystania energii slonecznej
do zasilania silnika jonowego: duze zwierciadlo z metalizowanej folii
(przy masie 10g/m2 uzyskujemy 140kW/kg mocy cieplnej w okolicy Ziemi -
wymieniony wczesniej 4-tonowy reaktor mozna zastapic 15-kilowym
zwierciadlem...) nagrzewa czynnik roboczy (gaz szlachetny, np.
ksenon), ktorego czesc jest odprowadzana do generatora
magnetohydrodynamicznego (wymagana temperatura gazu3000K - dlatego
nie mozna stosowac generatora MHD w polaczeniu z zadnym wspolczesnym
reaktorem), reszta trafia do silnika jonowego jako substancja
odrzutowa. W generatorze MHD wytworzona zostaje energia elektryczna,
ktora zasilany jest silnik jonowy. Sprawnosc generatora MHD w takim
ukladzie moze przekroczyc 90%, a dzieki nieduzej masie wlasnej mozna
uzyskac stosunkowo duze przyspieszenia (rozpedzanie pojazdu nie
trwaloby juz miesiacami, ale kilka-kilkanascie godzin).

[...]


Nuklearny fuzyjny:        10000-130000 [wstepne projekty w NASA]


Sorry ze sie czepiam, ale cos mi sie tu nie zgadza. W silnik fuzyjny
ma byc wyposazona sonda Dedalus, ktorej predkosc koncowa=10-15%c.
Przy zalozonym stosunku mas (pierwotnie M/m=150 dla pojazdu
jednostopniowego, obecnie 10 dla pojedynczego stopnia ukladu
dwustopniowego) impuls wlasciwy powinien(?) byc przynajmniej 10x
wyzszy (tzn. ok. 1mln s) od podanego powyzej.

-- Borys Dąbrowski

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: Jak dlugo trzeba leciec do gwiazd?
Newsuser "fredcs" <fre@poczta.onet.plwrote ...


Witam.
Nie wdając się w techniczne "drobiazgi" (diabeł tkwi... :) wyliczyłem
co następuje.
 Mając ciało   masie 50ton  i silnik o ciągu 500kN (to sporo, wiem , ale
chodziło o to żeby było na początku było 1g czyli 10m/s2 ) po 1.28 roku
mamy prędkosc 0.8c, poźniej ona mało rosnie, bo poprawki relatywistyczne
dają o sobie znać, i oczywiscie
zblizamy sie asymptotycznie do prędkosci swiatla [masa rosnie jak
m0/pierw(1-v2/c2) ].


Znowu ta masa :)
Nic nie rosnie. Masa jest skalarem i mase rozumiemy jako spoczynkowa. Rosnie
najwyzej stransformowana do naszego ukladu odniesienia (Ziemia) bezwladnosc
definiowana po newtonowsku F=m*a -m=F/a.
Jakby masa rosla to by dalo sie tak rakiete "dopalac" :-) Zamiast ubywac
paliwa, caly czas by go masowo przybywalo ... :-))
Zreszta policz tak swa mase wzgledem kwazara uciekajacego od nas z v=0.999c!
O malo co nie staniesz sie Czarna Dziura ;)


 Dalej lecimy już prawie z tym 0.8c, przyspieszenie spada pomimo
włączonych silników,  więc lepiej je wyłączyć :)


A dlaczego niby przyspieszenie ma spadac ?!!
Owszem - jakbysmy liczyli to z punktu widzenia Ziemi to tak, ale w rakiecie
nadal - o dziwo, jest takie samo.
Przeciez w ukladzie odniesienia zwiazanym z rakieta nadal silnik ma ciag 500
kN i masa rakiety jest taka jak przy pomiarze przy malej - wzglednej
predkosci (ubywa paliwa, ale zaniedbajmy to).
Jakby kosmos byl calkowicie ciemny, pusty, bez wyroznionych punktow, to skad
moglibysmy wiedziec, ze rakieta sie porusza i z jaka predkoscia ?
Masz jednak racje, ze przy v-c wydatek energetyczny widziany z Ziemi
zaczyna byc coraz wiekszy na jednostke przyrostu predkosci takoz
obserwowanej z Ziemi i nie oplaca sie przesadzac, no chyba, ze chcemy sie na
powazna dylatacje czasu zalapac.


Po 6.27 latach mamy za sobą 5.35ly.

Mając takie 50 ton, ale "słabszy " silnik, o ciągu 500N, mamy
przyspieszenie
na starcie 0.01m/s2. Po 52 latach mamy 1.44 ly drogi, z v = 0.05c.
Po 90 latach mamy 4.15 ly (czyli machamy alfabeta centaurianom ) i
prędkosc 0.1c.
 Oczywiscie, nie brałem pod uwage faktu, że masa maleje (zuzycie paliwa
przy większosci typach  silnikow [jonowce, jądrowe ].  Uwzględniłem tylko
poprawki
relatywistyczne na mase.
Mam też nadzieje ze sie pomylilem specjalnie ( a  zwłaszcza w całkowaniu
drogi ). Wybaczcie.

 Życze pomyslnej podroży :))) Ja poki co jade na karaiby :)


Za rachunki glowy nie dam, bo mimo wszystko ciekawy bylby przypadek troche
bardziej zblizony do rzeczywistego np.
- masa rakiety: 100t
- masa czynnika roboczego: 1000t
- poczatkowy stosunek mas rakieta/paliwo 1:10
- silnik jonowy
- zrodlo energi elektrycznej: reaktor jadrowy
- ciag silnika: ??? N

(STS)

Zobacz resztę odpowiedzi



Temat: silniki jonowe tłum A Urbańska
Projekt stworzenia nowego napędu - Prometeusz - rozwija się niespodziewanie
dobrze. Po listopadowych testach silnika HiPEP przeprowadzonych przez grupę
z Glenn Research Center, nadszedł czas na naukowców z Jet Propulsion
Laboratory (JPL) i ich system Nuclear Electric Xenon Ion System (Nexis).

Była to pierwsza próba silnika w "warunkach bojowych". Wykorzystując
standardowe źródło prądu (sieć energetyczną) zapewniono warunki wysokiej
efektywności, mocy i dużego ciągu, które są potrzebne do użycia napędu
nuklearno-elektrycznego. Jednak na sondzie Jupiter Icy Moons Orbiter, dla
której przeznaczony jest napęd, źródłem tej energii będzie reaktor jądrowy.
Silnik jonowy zostanie przez JIMO użyty do przemieszczania się pomiędzy
lodowymi księżycami Jowisza: Ganimedesem, Kalisto i Europą.

"Pierwszego dnia testów Nexis zademonstrował najwyższą efektywność spośród
wszystkich ksenonowych silników jonowych testowanych do tej pory" -
powiedział dr James Polk z JPL.

Test odbyły się 12 grudnia 2003 roku w tej samej komorze próżniowej, w
której rok wcześniej zakończył swą wieloletnią pracę zapasowy silnik sondy
Deep Space 1. Nexis wytworzył moc 20 kilowatów, 20 razy większą niż Deep
Space. Umożliwia to większy ciąg i osiągnięcie większej prędkości przy danej
masie statku. Pojazd ma zabrać 2 tony paliwa, dziesięć razy więcej niż Deep
Space. Ma działać przez 10 lat, czyli trzy razy dłużej.

Osoby pracujące nad systemem Nexis to w większości ci sami ludzie, którzy
pomogli stworzyć silnik jonowy sondy Deep Space 1, która okazałą się wielkim
sukcesem NASA.

"Silnik NExis to większy i lepszy potomek Deep Space, który swą przewagę
technologiczną zawdzięcza zastąpieniu metalu materiałami opartymi na
węglu" - mówi Tom Randolph z JPL. - "Dobre wyniki silnika zawdzięczamy
projektowi, który został oparty na modelach komputerowych przetestowanych
już podczas misji Deep Space oraz na testach materiałów".

Większość chemicznych silników rakietowych na paliwo ciekłe lub stałe
pracuje w krótkich okresach czasu, acz bardzo intensywnie. Silnik jonowy
wyprodukuje tylko niebieską poświatę jonów ksenonu, gazu szlachetnego, który
można odnaleźć na przykład w lampach ulicznych. Siłą ciągu wytworzona przez
silnik odpowada naciskowi kartki papieru na dłoń. Jednak na dłuższą metę,
taki silnik może wytworzyć dwadzieścia razy większy ciąg w przeliczeniu na
kilogram paliwa niż tradycyjne silniki rakietowe.

Kluczem do tej technologii jest wysoka prędkość wylotowa. Silnik jonowy może
pracować zużywając zaledwie kilkaset gramów paliwa dziennie, może więc być
ultra lekki. Oznacza to zminiejszenie kosztów wystrzelenia, a napędzany
silnikiem jonowym pojazd kosmiczny może dotrzeć dalej niż jakikolwiek inny i
do tego szybciej.

Dodała: Anna Urbańska - 2003-12-28 19:20:11+01

Zobacz resztę odpowiedzi



Strona 3 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 170 rezultatów • 1, 2, 3

Podstrony

Cytat


De facto - w rzeczywistości.
Euforia jest parodią radości. Anna Jokai
Ja was uczę nadczłowieka. Człowiek jest czymś, co pokonanym być powinno. Frederich Nietzsche (1844 - 1900)
Historia Adama i Ewy to chwyt propagandowy aby nakłonić kobiety do poddania się władzy patriarchalnej. Merlin Stone
I skorumpowane idee krygują się w zwierciadle czasu.